O bieganiu, skarpetkach i Himalajach

Co w bieganiu jest najważniejsze? Jak dla mnie samo bieganie, a dokładniej fakt, że ruszyłam cztery litery i wyszłam z domu. Przy mojej prokrastynacji to naprawdę wyczyn. Kiedy mi się udaje, to już nie liczy się czy pada deszcz, śnieg, czy jest minus dwadzieścia stopni. Zresztą wolę tak, niż plus trzydzieści. Wtedy nie żyję. Wtedy może mnie ratować jedynie bieżnia na klimatyzowanej siłowni albo lepiej chłodna woda w basenie i drink z palemką.

Ostatnio wpadłam na genialny pomysł by w taki upał wleźć na grań w Tatrach. Na górze będzie chłodno mówili, weź ciepłą herbatę mówili. Było tak gorąco, że nawet na grani próżno było szukać ochłodzenia. Oczywiście widoki i świadomość, że jednak tam weszłam, mimo upału, rekompensowały wszystko. Niemalże dotyk absolutu. Imponderabilia. A wlazłam tylko na szczyt w Tatrach. Co poczułabym w Himalajach czy Karakorum? Tego się nigdy nie dowiem, bo raz, że się jednak trochę cykam, a dwa, musiałabym ostro trenować. Przy mojej systematyczności to już lepiej wybiorę się do sklepu po nowe buty i niekoniecznie raki. Mogą być szpilki. I właśnie buty, to jest kolejna ważna rzecz w bieganiu. Odpowiednio dobrane i odpowiednio drogie. A niech tam, po kilku miesiącach dość regularnych treningów, w trosce o mój kręgosłup postanowiłam sobie takie zakupić. I nie żałuję. Nie rozumiem tylko czemu przy okazji, możliwe że dałam się ponieść wzniosłości chwili, wszak nowe buty za kilka setek to nie w kij dmuchał, albo urokowi ekspedientki, która wcześniej z namaszczeniem macała i mierzyła moje stopy, ale dokupiłam skarpetki za jedyne 89 zł. Serio, serio. Ja też się sobie dziwię. Dwie kolejne pary zakupiłam w Decathlonie za pieniądze znacznie mniejsze. Jakoś nie czuję bym w tych pierwszych szybciej biegała. Ale to podobno ważna rzecz jest, te skarpetki. Cała zabawa z bieganiem polega na tym, że to niby tani sport jest. Wystarczy, że masz odpowiednie buty i fruuu. Jak widać nie, bo skarpetki też muszą być odpowiednie. I jeszcze getry i spodenki, takie na upał i na mróz ocieplane, i odpowiednia bielizna i kurtka i bluza i bluzka i czapka i okulary i rękawiczki i… No i jeszcze kilka innych akcesoriów. A wszystko po to by biegało się wygodniej. Bo jak się biega niewygodnie, to się za długo nie pobiega. No i oczywiście te buty to tak najlepiej kilka par, bo i na asfalt, i do lasu i na deszcz i zimę i… No w każdym razie to tani sport jest a przy tym sprawia dużo radości i satysfakcji. Jak już się zejdzie z tej kanapy oczywiście. I ja po świętach, i po dość długim okresie leniuchowania (wybacz moja kondycjo) wczoraj to uczyniłam. Na stadionie nie było nikogo poza mną i deszczem. I było coś jeszcze. Coś, bez czego nie wyobrażam sobie biegania. Mogę nie mieć tych wszystkich butów i skarpet ale to muszę… Muzyka. Odpowiednio dobrana Playlista potrafi zdziałać cuda. Gdy już wydaje ci się, że nie masz siły i ledwie powłóczysz nogami a w uszach zabrzmi właśnie TEN bit to nagle fruniesz, niezależnie od tego jakie masz skarpetki. I ja sobie właśnie tak pofruwałam, kilometry wpadły, skarpetki mokre, mięśnie bolą a człowiek głupio szczęśliwy, że jednak wyszedł i się zmęczył, spocił i kolejny raz wygrał sam ze sobą. To są takie małe sukcesy, które nas budują, które pokazują ile jesteśmy warci. Nie dla kogoś, sami dla siebie. Bo to, ile jesteśmy warci da siebie przełoży się na nasze relacje z ludźmi. Im bardziej będziemy szanować siebie i siebie kochać tym więcej damy tego innym. A oni nam to oddadzą. Nieraz z nawiązką. Uśmiecham się do Was. I dziś znów pójdę biegać. I nie ważne, że boli, że pada i że wcale mi się nie chce.

Hanka V. Mody

Więcej o tym jak się męczę by wyjść biegać jest TUTAJ

Podziel się Hanką:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Pin on Pinterest
Pinterest

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.