Co wypada a co nie, czyli dlaczego nie szydełkuję

Wrzuciłam ostatnio na pewną grupę pisarską moją opinię o przeczytanej książce. Zaraz się znalazł chętny by komentować, że fajnie, fajnie, ale wydawnictwo w jakim została wydana ta książka jest be. Czyli, że co? Już nie oceniamy książki po okładce? Teraz będziemy po wydawnictwie? Ci, co choć trochę mnie znają, wiedzą, że jestem ostatnią, by komuś słodzić na wyrost. Jak coś jest dobre, czy mi się podoba, to mówię, jak nie, to milczę. Chyba, że pytają, wtedy mówię bez ogródek. Albo jak kogoś lubię i wiem, że przyjmie z godnością słowa krytyki to też mówię, by się więcej nie kompromitował. Czytaj dalej Co wypada a co nie, czyli dlaczego nie szydełkuję

„Nie osądzaj człowieka po jego przeszłości. Liczy się teraźniejszość” – czyli przeczytałam książkę i dzielę się opinią.

Czy czynniki zewnętrzne, to, gdzie się urodziliśmy oraz inni ludzie determinują nasze życie? Czy mamy na nie wpływ? Czy mamy wpływ na to co zrobimy i jak się zachowamy w danej sytuacji? Czy jesteśmy wolni? Czym jest ta wolność?

Czytaj dalej „Nie osądzaj człowieka po jego przeszłości. Liczy się teraźniejszość” – czyli przeczytałam książkę i dzielę się opinią.

Dotyk lasu

Lubiła się Puszczać. Najbardziej w niedzielne poranki. Z kacem bądź wciąż pijana odklejała się od lepkiej skóry męża i wyskakiwała z ciepłej pościeli. W łazience zadzierała wysoko nogę, by umyć wilgotne sny, przecierała niebieskie oczy, myła zęby i uśmiechała do wciąż nagiej siebie. Szczypała policzki, by nabrały rumieńców, ważyła w dłoniach jędrne piersi, prześlizgiwała dłonią po miękkim brzuchu, klepała pełne uda. Skóra wracała do życia, dusza wracała do niej. Ona wymykała się ze swojego świata i szła się Puszczać.

Czytaj dalej Dotyk lasu

Takie tam o uczuciach i docenianiu

Wydaje ci się, że jesteś już stary i nic ciekawego w życiu cię nie spotka a wszystko co miałeś przeżyć w temacie uczuć i uniesień to już przeżyłeś, natomiast to o czym marzyłeś to mrzonki i czas dorosnąć. Przecież wszyscy dookoła powtarzali, że nie można mieć wszystkiego i myślisz sobie, że może będziesz zdrowszy jeśli zaczniesz tych wszystkich słuchać. I nagle pojawia się ON. Ten ON. Książe. Prawie na białym koniu. Wiadomo, koń i jego rozmiar się liczą. W każdym razie wszystkie elementy układanki zaczynają do siebie pasować. Kręcisz głową z niedowierzaniem, szczypiesz się w policzki, w sutki. Nie śnisz. Jest i stoi. Koń. Książe też. I nawet nie ucieka a uśmiecha się do ciebie. Wow. Albo pojawia się ta ONA. Czytaj dalej Takie tam o uczuciach i docenianiu

Spóźnione życzenia i chorowanie

Zaczynam się złościć. Dopadł mnie katar, osłabienie i ogólne rozbicie. Jeszcze dwa pierwsze dni wykorzystywałam sytuację do prokrastynowania, czyli przewalania się po łóżku w zupełnej zgodzie umysłu na ten stan, bo przecież jestem chora, a co ma się zrobić, zrobi się później. Wizja zwolnienia i kolejnych dni w domu też była dość przyjemna. Mogłam się nad sobą poużalać jaka to jestem bidna, pochlipać i w ogóle olaboga. Czytaj dalej Spóźnione życzenia i chorowanie

O bieganiu, skarpetkach i Himalajach

Co w bieganiu jest najważniejsze? Jak dla mnie samo bieganie, a dokładniej fakt, że ruszyłam cztery litery i wyszłam z domu. Przy mojej prokrastynacji to naprawdę wyczyn. Kiedy mi się udaje, to już nie liczy się czy pada deszcz, śnieg, czy jest minus dwadzieścia stopni. Zresztą wolę tak, niż plus trzydzieści. Wtedy nie żyję. Wtedy może mnie ratować jedynie bieżnia na klimatyzowanej siłowni albo lepiej chłodna woda w basenie i drink z palemką. Czytaj dalej O bieganiu, skarpetkach i Himalajach

O wirtualnej wymianie myśli i po co ja w ogóle tutaj piszę

Cześć z osób znam osobiście, część tylko wirtualnie, kilkoro z Was pewnie jeszcze poznam w realu, a większości zapewne nie. Zdarza mi się rozmawiać z niektórymi przez telefon , choć nie widziałam ich na oczy i może wcale nie zobaczę. Tak zwany real przenika się z wirtualem. Ale przecież istniejecie naprawdę i na dowód tego nie potrzebuję skanu Waszych danych. Czy to tylko erzac „prawdziwych” znajomości? I tu warto zadać pytanie o tę prawdziwość. Czym ona jest? Czytaj dalej O wirtualnej wymianie myśli i po co ja w ogóle tutaj piszę

O zachwytach

Tak myślę, że żeby odnaleźć w sobie dziecko i umieć patrzeć z zachwytem i wrażliwością na świat, tak jak patrzy nasze wewnętrzne dziecko, to najpierw trzeba dorosnąć. Ale nie tak, że zmienić pieluchy na garnitur, tylko dojrzeć i zrozumieć siebie. Wtedy łatwiej jest zrozumieć nasze wewnętrzne dziecko. To tak, jak mężczyzna, który odkrywa w sobie swoją męskość i jest jej pewien, potrafi schylić głowę przed kobietą, bo wie, że ona tę głowę schyli przed nim i nie zachwieje to jego męskością.

Czytaj dalej O zachwytach

Poranek, 06:05

Rozkładasz mi nogi i wdzierasz się w mój sen

Kołyszesz delikatnie. Zakrzywiasz czasoprzestrzeń

Choć jesteś twardy dotykasz mnie swoją miękkością

Zmieniam stan skupienia ze stałego w płynny

Za oknem wciąż szaro, lecz Ty obsypujesz mnie kolorami

Dryfujemy

 

Hanka V. Mody

Obraz olejny pt. Na krawędzi pragnienia autorstwa Mai Borowicz