Jeszcze zanim otworzyłam oczy zaczęły do mnie docierać wszystkie te odgłosy, które mogłyby docierać zupełnie gdzie indziej. Wpadały przez okno i przyklejały do lepkiej skóry, niczym natrętne meszki, gryząc zajadle. Miałam ochotę strzepnąć to wszystko z siebie i zacząć się drapać. Jednak one wwiercały mi się w mózg. Rozmowy ludzi, matki pospieszające swoje dzieci i te dziecięce męczące, świdrujące głosy „mamooo”. Jakby przeciąganie tego „o” coś pomogło. Czytaj dalej

Nie jestem idealna

Nie, nie jestem idealna. I nie, nie jestem lepsza od innych. Ale tak, czasem się za lepszą uważam. Nie, nie będę udawać, że jest inaczej. Przyznaję się przed sobą i przed Wami, że tak jest. Znacie to? To takie ludzkie co? Nie aspiruję do pozycji Boga, ale staram się być lepsza. Nie od niego, od siebie. Różnie z tym staraniem bywa. Upadałam setki razy, popełniałam setki błędów. Wiele jeszcze popełnię i wiele upadków przede mną. Wstaję jednak i idę dalej, co będę tak leżeć? Czasem uważam się też za gorszą od innych. Właśnie za te upadki. Czasem siebie kocham, czasem się na siebie złoszczę. Staram się być dla siebie dobra. Staram się. A czasem po prostu chcę by mnie ktoś przytulił. Czytaj dalej Nie jestem idealna

O czarownicach

Kiedyś mężczyźni, którzy bali się mądrych kobiet nazywali je czarownicami i palili na stosie. Teraz mówią na nie “pojebane feministki” i jakby mogli, to też by je spalili. Albo przynajmniej utopii. Żeby zeszły im z oczu. Tylko dlatego, że one już nie chcą im służyć. A Pan i właTca musi mieć kim rządzić, inaczej jest nikim. I oni dobrze wiedzą, że są nikim. Dlatego tak bardzo się boją i tak bardzo nienawidzą. Mówią “kobieta musi być kobieca”. Ale dla nich oznacza to “musi słuchać mężczyzny, a on sobie poleży gdy ona będzie robić obiad a później loda”. Prawdziwej kobiecości się boją. Przeraża ich ona i nie wiedzą jak się z nią obchodzić. Czytaj dalej O czarownicach

Integracja

Kiedyś, jak się człowiek chciał zintegrować to wychodził z innymi na piwo czy wódkę i integracja była jak ta lala. Tak zresztą poznałam moją przyjaciółkę. To znaczy znałam ją już wcześniej, ale nie lubiłam. W ostatniej klasie ogólniaka wszyscy poszliśmy na piwo i okazało się, że jednak ją lubię. Przyjaźnimy się do dziś.

Czyli integrować się warto i upić się warto, Marian Hemar wiedział to już dawno. Czytaj dalej Integracja

Dzień pierwszy, czyli jak zostaliście moim pamiętnikiem

Drogi pamiętniku, są w życiu kobiety takie chwile gdy okazuje się, że spodnie, które były za luźne stają się przyciasne. Guzik pije a bluzka nie wygląda już tak ładnie, bo tu czy tam coś wystaje. Są to chwile grozy i rozpaczy. Nie oszukujmy się, to się nie dzieje z dnia na dzień, tylko wcześniej staramy się tego nie zauważać, choć nasza podświadomość mówi nam, że dieta pudełkowa nie oznacza kolejnego pudełka lodów śmietankowych polanych ajerkoniakiem. Czytaj dalej Dzień pierwszy, czyli jak zostaliście moim pamiętnikiem

Jak zwykle przydługi post o dzieciach, cyckach i innych obrzydliwościach

Przyznaję, że nie mam dzieci. I nawet niespecjalnie je lubię. Nie wiem jak to to obsługiwać i jak z tym postępować. To nie znaczy, że nie mam, czy też nie mogę mieć zdania. Jak ja to lubię… “Nie masz dziecka to nie wiesz” albo… “Jak będziesz miała dziecko to zrozumiesz”. Jakbym teraz była istotą bezrozumną i nie wiedziała co jest dla mnie w życiu ważne. Nie mam też penisa, ale co nieco jednak w temacie wiem. Mam za to jedną znajomą, która próbuje mi wmówić, gdy mówię jej, że nigdy bym nie oddała psa czy kota jeśli miałabym już to dziecko, że oczywiście nie wiem co mówię bo dziecko to dziecko a zwierzę to zwierzę. I ja się zgadzam. Nie zgadzam się jedynie z tym, że to zwierzę można od tak sobie oddać. I niezależnie od tego czy mam małego potworka czy nie, wiem jakbym się zachowała, bo wiem jak zostałam wychowana i jakie są moje przekonania na ten temat. No ale ona wie lepiej. Ja natomiast wiem, że tacy ludzie powinni mieć dożywotni zakaz posiadania zwierząt i najlepiej dzieci też. Bo wychowają je na takie same bezempatyczne istoty. Czytaj dalej Jak zwykle przydługi post o dzieciach, cyckach i innych obrzydliwościach

Body Positive czyli gruba przesada

Natchło mnie. A wiadomo, że jak mnie natchnie to się zaraz z Wami tym dzielę. A dokładniej to znajomy mnie natchł. Znajomy, który lubi kobiety kobiece. I chwała mu za to. Bo chyba o to w kobiecie chodzi, żeby miała co nieco i tu i tam a nawet siam. Muszę tak mówić, bo sama mam, to się jakoś pocieszam. Cała ta akcja Body Positive jest fajna bo uczy nas i pokazuje jak jesteśmy różni i że nikt nie jest idealny (pytanie czym jest ten ideał, bo jak wiadomo kanon piękna się zmienia). Zostańmy więc przy “różni” . Każdy inny i każdy piękny. Wystarczy pójść na plażę nudystów i wszelkie kompleksy przestają istnieć. Naprawdę polecam. Terapia ekspresowa. Jestem za tym by kochać siebie, swoje ciało, akceptować się w pełni, niezależnie od kilogramów. Jednemu za mało tu, drugiemu za dużo tam i fajnie. Nie oceniajmy bo nie wiemy czemu ktoś wygląda tak a nie inaczej. Nasze ciało to nasza historia i nasza świątynia. Dbajmy o nie dając mu miłość. I tu właśnie pojawia mi się ale… Czytaj dalej Body Positive czyli gruba przesada