Bo w życiu najważniejsze jest życie

Czekanie. Czekaliśmy na urlop cały rok. Ostatnie dni to było planowanie, pakowanie i tuptanie żeby to już. Świat miał się zatrzymać a my mieliśmy osiągnąć niezaprzeczalny stan szczęścia. Widzieliśmy się biegnących po czystej, pustej plaży na spotkanie z zachodzącym słońcem lub zdobywających kolejny szczyt przynajmniej Tatr, jeśli nie Himalajów. Albo jak Pan Samochodzik mieliśmy odkrywać tajemnice tego, co czai się za zakrętem lub leżeć nad oceanem objadając się owocami morza. Miało być sielsko, cudownie i po prostu idealnie. Do tego dziki seks z ukochanym czy ukochaną i oglądanie gwiazd przy ognisku. Uśmiech gwarantowany. I to wszystko pstryk i na fejsa. A tu bach… I dopada nas życie. Czytaj dalej Bo w życiu najważniejsze jest życie

Plaża. Koc. Trzy kobiety. Z jednego boku na drugi. Żeby równo było. Komentują:
– Ale gruby, zobaczcie, kijem bym go nie tknęła.
– O k… wa, faktycznie. Po co taki do ludzi wychodzi?
– Ale obleśny dziad.
– A popatrzcie na tamtą dziewczynę. Bleee
– Nogi ma krzywe. Hahaha
– I cellulit.

Bedą tak komentować. Dzień cały. Aż się upieką tak jak chcą. Będą wtedy piękne. Jeszcze piękniejsze. Najpiękniejsze. Niech leżą. Na tej plaży. I niech komentują. Coś trzeba w życiu robić.

Hanka V. Mody

Kanapa. Telewizor. Trzech facetów. Siedzą. Oglądają. Jakiś mecz. Siatkówka kobieca. Chyba.
– No jak k… wa skaczesz.
– Przecież ona taka wielka jest.
– Nooo, gruba.
– Co za babsztyl.
– A jaka brzydka.
– Niech się k… wa suka rusza.

Siedzą. Komentują. Będą tak siedzieć cały dzień. Na tej kanapie. Przed tym telewizorem. I będą najmądrzejsi. I w ogóle tacy naj. We wszystkim. I to daje im prawo do oceny innych. Niech komentują. Niech oceniają. Na tej kanapie. Przed tym telewizorem.

Hanka V. Mody

Ekshibicjonizm

Nie, żebym była święta. Kto, jak kto, ale ja ekshibicjonizm wszelaki powinnam rozumieć. A jednak nie rozumiem. Ot, taka przewrotna jestem, a może zwyczajnie pewne rzeczy są ponad moje wyobrażenie. Wiadomo, że ktoś, kto pisze, uprawia w jakimś stopniu emocjonalny ekshibicjonizm. Chętnie się tu z Wami dzielę kawałkami mojego życia i moich przemyśleń. Opisuję Wam, ale też pokazuję mój świat. Nie, nie mam z tym problemu. Taka lajfa. Chcesz istnieć, musisz bywać. A ja jakoś tam jednak istnieć chcę. Tym bardziej, że to „muszę” z Wami staje się przyjemnością. 

Czytaj dalej Ekshibicjonizm

To jest błont

Ortografia nie jest moją najmocniejszą stroną, temat interpunkcji przemilczę, lecz czasem udaje mi się postawić przecinek w odpowiednim miejscu. Z kropkami lepiej sobie radzę. W każdym razie wstydzę się okrutnie, gdy jakiegoś babola popełnię i to jeszcze publicznie. I wdzięczna jestem, gdy ktoś mnie poprawi i ustrzeże przed dalszym narażaniem się na śmieszność.

Czytaj dalej To jest błont

Jeszcze zanim otworzyłam oczy zaczęły do mnie docierać wszystkie te odgłosy, które mogłyby docierać zupełnie gdzie indziej. Wpadały przez okno i przyklejały do lepkiej skóry, niczym natrętne meszki, gryząc zajadle. Miałam ochotę strzepnąć to wszystko z siebie i zacząć się drapać. Jednak one wwiercały mi się w mózg. Rozmowy ludzi, matki pospieszające swoje dzieci i te dziecięce męczące, świdrujące głosy „mamooo”. Jakby przeciąganie tego „o” coś pomogło. Czytaj dalej

Nie jestem idealna

Nie, nie jestem idealna. I nie, nie jestem lepsza od innych. Ale tak, czasem się za lepszą uważam. Nie, nie będę udawać, że jest inaczej. Przyznaję się przed sobą i przed Wami, że tak jest. Znacie to? To takie ludzkie co? Nie aspiruję do pozycji Boga, ale staram się być lepsza. Nie od niego, od siebie. Różnie z tym staraniem bywa. Upadałam setki razy, popełniałam setki błędów. Wiele jeszcze popełnię i wiele upadków przede mną. Wstaję jednak i idę dalej, co będę tak leżeć? Czasem uważam się też za gorszą od innych. Właśnie za te upadki. Czasem siebie kocham, czasem się na siebie złoszczę. Staram się być dla siebie dobra. Staram się. A czasem po prostu chcę by mnie ktoś przytulił. Czytaj dalej Nie jestem idealna

O czarownicach

Kiedyś mężczyźni, którzy bali się mądrych kobiet nazywali je czarownicami i palili na stosie. Teraz mówią na nie “pojebane feministki” i jakby mogli, to też by je spalili. Albo przynajmniej utopii. Żeby zeszły im z oczu. Tylko dlatego, że one już nie chcą im służyć. A Pan i właTca musi mieć kim rządzić, inaczej jest nikim. I oni dobrze wiedzą, że są nikim. Dlatego tak bardzo się boją i tak bardzo nienawidzą. Mówią “kobieta musi być kobieca”. Ale dla nich oznacza to “musi słuchać mężczyzny, a on sobie poleży gdy ona będzie robić obiad a później loda”. Prawdziwej kobiecości się boją. Przeraża ich ona i nie wiedzą jak się z nią obchodzić. Czytaj dalej O czarownicach

Integracja

Kiedyś, jak się człowiek chciał zintegrować to wychodził z innymi na piwo czy wódkę i integracja była jak ta lala. Tak zresztą poznałam moją przyjaciółkę. To znaczy znałam ją już wcześniej, ale nie lubiłam. W ostatniej klasie ogólniaka wszyscy poszliśmy na piwo i okazało się, że jednak ją lubię. Przyjaźnimy się do dziś.

Czyli integrować się warto i upić się warto, Marian Hemar wiedział to już dawno. Czytaj dalej Integracja