Zaliczyć i nie policzyć

czyli metodologia a pozycja klasyczna, w skrócie: policzyć niepoliczalne.

Jak już wiecie, lubię się oglądać za kobietami, ale rozmawiać wolę z mężczyznami. Z takich rozmów wychodzą czasem ciekawe rzeczy. Ostatnio na przykład z jednym znajomym zeszliśmy na matematykę a dokładniej omówiliśmy kwestię metodologii obliczeń. Znajomy ów, zastanawiał się jak policzyć zaliczone. Czytaj dalej „Zaliczyć i nie policzyć”

Rozmyślania przy niedzieli

Czyli zabawa z semantyką i co znaczy dla mnie dorosnąć

Taka mnie myśl dziś naszła, gdy sprzątałam szafę, że na wszystko w życiu jest odpowiedni czas i miejsce. Że nie ma co przyspieszać. Tao mówi „nie pchaj rzeki” i to jest jedna z mądrzejszych sentencji jakie słyszałam. Lubimy się przywiązywać, a czasem trzeba zrobić miejsce żeby przyszło nowe. Odkurzyć kąty, wyrzucić rzeczy czy rozstać się z niektórymi ludźmi. Ich czas już w naszym życiu minął, byli dobrzy na daną chwilę, nie ma się co kurczowo trzymać. Ci, którzy mają przy nas być, będą. Nie na siłę. Lepiej wyciągnąć wnioski i puścić to, co nam nie służy. Co jest za ciasne, albo za duże, zużyte czy niewygodne. Na to miejsce przyjdzie coś nowego i ktoś nowy. Na przykład nowi MY. Czytaj dalej „Rozmyślania przy niedzieli”

O podróżowaniu

Są w życiu człowieka takie dni kiedy się człowiek dobrze bawi. Za dobrze. Zazwyczaj są to dni, kiedy się aż tak dobrze bawić nie powinien. Więc co powinien zrobić człowiek? Wykazać się siłą woli i skończyć wszelkie dyskusje oraz odstawić to co ma nalane. Na przykład szklankę z wodą i iść spać. Inaczej może się okazać, że to rano będzie się musiał wykazać siłą woli by wstać i sprawdzić połączenia pociągów. Bo do samochodu jakoś tak strach. Będzie się musiał wykazać siłą woli i zrobić to, czego tak nie cierpi. Jechać pociągiem. Czytaj dalej „O podróżowaniu”

O trójkącie rzecz krótka

Siedzimy: Ja, On i Ona.

  – Ten cycek mnie niepokoi – mówi a ja spoglądam i milczę. Bo co można powiedzieć. Patrzę na cycek.

  – Trzeba delikatnie wkładać – On.

  – Więc co robimy? – pytam.

  – Muszę rozebrać i popatrzeć, co innego mogę zrobić? – wzrusza ramionami.

  – W tym wieku to już tylko rozebrać i popatrzeć co? Chociaż tyle – uśmiecham się niewinnie. Czytaj dalej „O trójkącie rzecz krótka”

Coś jakby o seksie ale nie do końca

Dawno, dawno temu, wcale nie za siedmioma górami i lasami tylko całkiem tu niedaleko, w kraju nad Wisłą, mój znajomy poczuł coś. Rozejrzał się dookoła, ale niczego nie było. Odetchnął więc i zajął się swoją robotą. Nie wiem, co on tam wtedy robił, pierogi lepił czy jakoś tak. Ale to „coś” nie dawało mu spokoju, wracało i wracało. I powiem Wam, że kolega wcale nie zwariował, nic go nie opętało. To „coś”, to było uczucie, że chce czegoś więcej. Podobno inteligentni ludzie tak mają, ja tam nie wiem, ale wierzę na słowo, bo łatwowierna jestem i jak mówią, to znaczy, że tak jest. Czy Wy też tak miewacie? Tak, że czasem chcecie coś zmienić, coś dodać, zrobić inaczej? Tylko uważajcie, bo takie niesprecyzowane „chcenia” mogą się różnie skończyć. Czytaj dalej „Coś jakby o seksie ale nie do końca”

Miejsca niezwykłe, kuchnia niebanalna

Mieszka we mnie Polak i Tatar

Jeden nosi maciejówkę drugi krymkę.

Szable w snach ostrzą tak samo

Szalony poezją na stepach Kipczaku

tatarską szablą walczę o Wielką Polskę

Wilcze futro z litewskich lasów

leży na obu tak samo.[i]

Selim Chazbijewicz, „Tatarski sen”

 

 

Siadamy wygodnie, odpalamy silnik i z Sokółki powoli ruszamy na południe. Powoli, by nie stracić widoków. Wyłączamy klimatyzację i otwieramy okna. Rozgrzane powietrze wdziera się do środka, omiata wnętrze samochodu, osiada na tapicerce, kierownicy, na nas. Wdychamy zapach wsi. Jest jakiś inny, niecodzienny. Tak pachnie przygoda, tak pachnie nieznane. Wokoło pola, jedziemy leniwie, skóra robi się wilgotna. Po kilku kilometrach docieramy dokładnie tam, gdzie chcieliśmy. Przed nami Bohoniki. Czytaj dalej „Miejsca niezwykłe, kuchnia niebanalna”

Będzie trochę narzekania i historii też trochę

Idzie sobie Hanka na pocztę. I na co trafia? Na kolejki oczywiście. Ale nie żeby jakieś straszne. Tak nawet do ogarnięcia. Tylko żeby ogarniać, to trzeba chcieć. Ale nie, panie coś chyba zgubiły i szukają. Więc zagadują co chwilę Panią z okienka i sprawdzają i biegają w tę i w tamtą. Dobrze, że szukają. Jak moja książka zaginie to mam nadzieję, że też będą jej szukać z takim zapałem, ale Pani z okienka mogłaby jednak zająć się obsługiwaniem. Gdy w końcu się zajmuje, to co się okazuje? Że ktoś przyszedł zapłacić rachunek albo dwa, albo trzy, albo… , inny ktoś wypłacić pieniądze. Jakaś Pani nie wie, że kwitki to się wypełnia wcześniej a nie przy okienku. Mało tam takich jak ja. Z paczkami i listami. Z wypełnionym tym co trzeba. Ludzieeee, mamy 21 wiek. Poważnie. Takie rzeczy jak rachunki, przelewy, wpłaty i wypłaty można załatwić zupełnie inaczej i dużo szybciej. Po co wkurzać siebie i innych? Po co tracić czas? Ale nic to, załatwione. Wysłane. Mogę odetchnąć. I to wszystko w bardzo zabytkowym Ostródzkim budynku, który był wzorem dla innych niemieckich miast (jakby ktoś nie wiedział, to kiedyś granice wyglądały trochę inaczej) ze względu na swoją nowoczesność. Szkoda, że teraz już takim wzorem nie jest.

Czytaj dalej „Będzie trochę narzekania i historii też trochę”

O patrzeniu

Jak wiadomo, mężczyźni oglądali się, oglądają i będą oglądać za płcią przeciwną, choćbyśmy nie wiem jak zaklinały rzeczywistość. Pisał o tym kiedyś na swoim wallu pewien znany mi pisarz. Jedyna możliwość by tego nie robili to wyłupić im oczy. Tylko wtedy i na nas nie mogliby patrzeć pełnym miłości i pożądliwości wzrokiem. A przyznać trzeba, że fajnie jest jak patrzą i się zachwycają.  Czytaj dalej „O patrzeniu”

O ptakach słów kilka

Drogie koleżanki, nie wiem czy powinnam się tym z Wami dzielić, ale w sumie pomyślałam, że czemu nie. Bo może, któraś będzie miała ochotę pooglądać cudze ptaki a nie wie jak się do tego zabrać. Proponuję w takim wypadku napisać do Artura M. (szczegóły udostępniam chętnym). Bez ostrzeżenia wysyła zdjęcia na priv, więc myślę, że zachęcony, tym bardziej podzieli się swoim ptakiem i doda jeszcze, że wali konia. Nawet się zastanawiałam, czy nie zgłosić tego do jakiegoś Towarzystwa Opieki Nad Zwierzętami, bo przecież znęcanie się nad koniem jest karalne. Ale ponieważ pan okazał się kulturalnym człowiekiem i przeprosił za szczerość postanowiłam mu odpuścić. Czytaj dalej „O ptakach słów kilka”