Przyjdź

Przyjdź i weź mnie sobie

Nie pytaj czy możesz

Nie pytaj czy chcę

Po prostu przyjdź i weź mnie sobie

Przełam wszelki opór

I weź mnie sobie

Pewnie, bez lęku

Weź mnie sobie

 

A ja schylę głowę

 

Hanka. V. Mody

Coś jakby o seksie ale nie do końca

Dawno, dawno temu, wcale nie za siedmioma górami i lasami tylko całkiem tu niedaleko, w kraju nad Wisłą, mój znajomy poczuł coś. Rozejrzał się dookoła, ale niczego nie było. Odetchnął więc i zajął się swoją robotą. Nie wiem, co on tam wtedy robił, pierogi lepił czy jakoś tak. Ale to „coś” nie dawało mu spokoju, wracało i wracało. I powiem Wam, że kolega wcale nie zwariował, nic go nie opętało. To „coś”, to było uczucie, że chce czegoś więcej. Podobno inteligentni ludzie tak mają, ja tam nie wiem, ale wierzę na słowo, bo łatwowierna jestem i jak mówią, to znaczy, że tak jest. Czy Wy też tak miewacie? Tak, że czasem chcecie coś zmienić, coś dodać, zrobić inaczej? Tylko uważajcie, bo takie niesprecyzowane „chcenia” mogą się różnie skończyć. Czytaj dalej Coś jakby o seksie ale nie do końca

Dopijam kawę z rana. Chłodzi myśli niespokojne. Literki składam w słowa. Szukam najlepszych dźwięków. Niech wybrzmią.

Hanka V. Mody

Miejsca niezwykłe, kuchnia niebanalna

Mieszka we mnie Polak i Tatar

Jeden nosi maciejówkę drugi krymkę.

Szable w snach ostrzą tak samo

Szalony poezją na stepach Kipczaku

tatarską szablą walczę o Wielką Polskę

Wilcze futro z litewskich lasów

leży na obu tak samo.[i]

Selim Chazbijewicz, „Tatarski sen”

 

 

Siadamy wygodnie, odpalamy silnik i z Sokółki powoli ruszamy na południe. Powoli, by nie stracić widoków. Wyłączamy klimatyzację i otwieramy okna. Rozgrzane powietrze wdziera się do środka, omiata wnętrze samochodu, osiada na tapicerce, kierownicy, na nas. Wdychamy zapach wsi. Jest jakiś inny, niecodzienny. Tak pachnie przygoda, tak pachnie nieznane. Wokoło pola, jedziemy leniwie, skóra robi się wilgotna. Po kilku kilometrach docieramy dokładnie tam, gdzie chcieliśmy. Przed nami Bohoniki. Czytaj dalej Miejsca niezwykłe, kuchnia niebanalna

Będzie trochę narzekania i historii też trochę

Idzie sobie Hanka na pocztę. I na co trafia? Na kolejki oczywiście. Ale nie żeby jakieś straszne. Tak nawet do ogarnięcia. Tylko żeby ogarniać, to trzeba chcieć. Ale nie, panie coś chyba zgubiły i szukają. Więc zagadują co chwilę Panią z okienka i sprawdzają i biegają w tę i w tamtą. Dobrze, że szukają. Jak moja książka zaginie to mam nadzieję, że też będą jej szukać z takim zapałem, ale Pani z okienka mogłaby jednak zająć się obsługiwaniem. Gdy w końcu się zajmuje, to co się okazuje? Że ktoś przyszedł zapłacić rachunek albo dwa, albo trzy, albo… , inny ktoś wypłacić pieniądze. Jakaś Pani nie wie, że kwitki to się wypełnia wcześniej a nie przy okienku. Mało tam takich jak ja. Z paczkami i listami. Z wypełnionym tym co trzeba. Ludzieeee, mamy 21 wiek. Poważnie. Takie rzeczy jak rachunki, przelewy, wpłaty i wypłaty można załatwić zupełnie inaczej i dużo szybciej. Po co wkurzać siebie i innych? Po co tracić czas? Ale nic to, załatwione. Wysłane. Mogę odetchnąć. I to wszystko w bardzo zabytkowym Ostródzkim budynku, który był wzorem dla innych niemieckich miast (jakby ktoś nie wiedział, to kiedyś granice wyglądały trochę inaczej) ze względu na swoją nowoczesność. Szkoda, że teraz już takim wzorem nie jest.

Czytaj dalej Będzie trochę narzekania i historii też trochę

O patrzeniu

Jak wiadomo, mężczyźni oglądali się, oglądają i będą oglądać za płcią przeciwną, choćbyśmy nie wiem jak zaklinały rzeczywistość. Pisał o tym kiedyś na swoim wallu pewien znany mi pisarz. Jedyna możliwość by tego nie robili to wyłupić im oczy. Tylko wtedy i na nas nie mogliby patrzeć pełnym miłości i pożądliwości wzrokiem. A przyznać trzeba, że fajnie jest jak patrzą i się zachwycają.  Czytaj dalej O patrzeniu

O ptakach słów kilka

Drogie koleżanki, nie wiem czy powinnam się tym z Wami dzielić, ale w sumie pomyślałam, że czemu nie. Bo może, któraś będzie miała ochotę pooglądać cudze ptaki a nie wie jak się do tego zabrać. Proponuję w takim wypadku napisać do Artura M. (szczegóły udostępniam chętnym). Bez ostrzeżenia wysyła zdjęcia na priv, więc myślę, że zachęcony, tym bardziej podzieli się swoim ptakiem i doda jeszcze, że wali konia. Nawet się zastanawiałam, czy nie zgłosić tego do jakiegoś Towarzystwa Opieki Nad Zwierzętami, bo przecież znęcanie się nad koniem jest karalne. Ale ponieważ pan okazał się kulturalnym człowiekiem i przeprosił za szczerość postanowiłam mu odpuścić. Czytaj dalej O ptakach słów kilka

Hej, co słychać? Czyli mini poradnik jak nie podrywać na Fejsie

Pominę pewną, drobną kwestię, że fejsunio to nie jest portal randkowy, bo wiadomo, że ludzie mogą poznawać się wszędzie i szczęścia im nie będę odmawiać. Ba, ja sama lubię poznawać ludzi i ich historie, lub też zgłębiać zakamarki ich głowy czy duszy. Lubię jak mnie ktoś drapie w zwoje, poczuć to delikatne swędzenie w mózgu świadczące o tym, że ktoś był na tyle elokwentny, że mi je podrażnił a teraz domagają się stymulacji. Lubię ciekawą rozmowę i ciekawych ludzi. I kto wie, może i ja się kiedyś zakocham w słowach tego czy owego i może będziemy nawet żyli długo i szczęśliwie, choć to oksymoron jest, więc chociaż szczęśliwie i pasjonująco. Kto wie, nigdy nie mów nigdy itd. Wiem natomiast, że nie będzie żadnego szczęśliwie, nawet krótko po nieszczęśliwych słowach: Hej, co słychać? Czytaj dalej Hej, co słychać? Czyli mini poradnik jak nie podrywać na Fejsie