Spóźnione życzenia i chorowanie

Zaczynam się złościć. Dopadł mnie katar, osłabienie i ogólne rozbicie. Jeszcze dwa pierwsze dni wykorzystywałam sytuację do prokrastynowania, czyli przewalania się po łóżku w zupełnej zgodzie umysłu na ten stan, bo przecież jestem chora, a co ma się zrobić, zrobi się później. Wizja zwolnienia i kolejnych dni w domu też była dość przyjemna. Mogłam się nad sobą poużalać jaka to jestem bidna, pochlipać i w ogóle olaboga. Czytaj dalej Spóźnione życzenia i chorowanie