Nie jestem idealna

Nie, nie jestem idealna. I nie, nie jestem lepsza od innych. Ale tak, czasem się za lepszą uważam. Nie, nie będę udawać, że jest inaczej. Przyznaję się przed sobą i przed Wami, że tak jest. Znacie to? To takie ludzkie co? Nie aspiruję do pozycji Boga, ale staram się być lepsza. Nie od niego, od siebie. Różnie z tym staraniem bywa. Upadałam setki razy, popełniałam setki błędów. Wiele jeszcze popełnię i wiele upadków przede mną. Wstaję jednak i idę dalej, co będę tak leżeć? Czasem uważam się też za gorszą od innych. Właśnie za te upadki. Czasem siebie kocham, czasem się na siebie złoszczę. Staram się być dla siebie dobra. Staram się. A czasem po prostu chcę by mnie ktoś przytulił. Czytaj dalej Nie jestem idealna

O czarownicach

Kiedyś mężczyźni, którzy bali się mądrych kobiet nazywali je czarownicami i palili na stosie. Teraz mówią na nie “pojebane feministki” i jakby mogli, to też by je spalili. Albo przynajmniej utopii. Żeby zeszły im z oczu. Tylko dlatego, że one już nie chcą im służyć. A Pan i właTca musi mieć kim rządzić, inaczej jest nikim. I oni dobrze wiedzą, że są nikim. Dlatego tak bardzo się boją i tak bardzo nienawidzą. Mówią “kobieta musi być kobieca”. Ale dla nich oznacza to “musi słuchać mężczyzny, a on sobie poleży gdy ona będzie robić obiad a później loda”. Prawdziwej kobiecości się boją. Przeraża ich ona i nie wiedzą jak się z nią obchodzić. Czytaj dalej O czarownicach

Jak zwykle przydługi post o dzieciach, cyckach i innych obrzydliwościach

Przyznaję, że nie mam dzieci. I nawet niespecjalnie je lubię. Nie wiem jak to to obsługiwać i jak z tym postępować. To nie znaczy, że nie mam, czy też nie mogę mieć zdania. Jak ja to lubię… “Nie masz dziecka to nie wiesz” albo… “Jak będziesz miała dziecko to zrozumiesz”. Jakbym teraz była istotą bezrozumną i nie wiedziała co jest dla mnie w życiu ważne. Nie mam też penisa, ale co nieco jednak w temacie wiem. Mam za to jedną znajomą, która próbuje mi wmówić, gdy mówię jej, że nigdy bym nie oddała psa czy kota jeśli miałabym już to dziecko, że oczywiście nie wiem co mówię bo dziecko to dziecko a zwierzę to zwierzę. I ja się zgadzam. Nie zgadzam się jedynie z tym, że to zwierzę można od tak sobie oddać. I niezależnie od tego czy mam małego potworka czy nie, wiem jakbym się zachowała, bo wiem jak zostałam wychowana i jakie są moje przekonania na ten temat. No ale ona wie lepiej. Ja natomiast wiem, że tacy ludzie powinni mieć dożywotni zakaz posiadania zwierząt i najlepiej dzieci też. Bo wychowają je na takie same bezempatyczne istoty. Czytaj dalej Jak zwykle przydługi post o dzieciach, cyckach i innych obrzydliwościach

Body Positive czyli gruba przesada

Natchło mnie. A wiadomo, że jak mnie natchnie to się zaraz z Wami tym dzielę. A dokładniej to znajomy mnie natchł. Znajomy, który lubi kobiety kobiece. I chwała mu za to. Bo chyba o to w kobiecie chodzi, żeby miała co nieco i tu i tam a nawet siam. Muszę tak mówić, bo sama mam, to się jakoś pocieszam. Cała ta akcja Body Positive jest fajna bo uczy nas i pokazuje jak jesteśmy różni i że nikt nie jest idealny (pytanie czym jest ten ideał, bo jak wiadomo kanon piękna się zmienia). Zostańmy więc przy “różni” . Każdy inny i każdy piękny. Wystarczy pójść na plażę nudystów i wszelkie kompleksy przestają istnieć. Naprawdę polecam. Terapia ekspresowa. Jestem za tym by kochać siebie, swoje ciało, akceptować się w pełni, niezależnie od kilogramów. Jednemu za mało tu, drugiemu za dużo tam i fajnie. Nie oceniajmy bo nie wiemy czemu ktoś wygląda tak a nie inaczej. Nasze ciało to nasza historia i nasza świątynia. Dbajmy o nie dając mu miłość. I tu właśnie pojawia mi się ale… Czytaj dalej Body Positive czyli gruba przesada

Takie tam o uczuciach i docenianiu

Wydaje ci się, że jesteś już stary i nic ciekawego w życiu cię nie spotka a wszystko co miałeś przeżyć w temacie uczuć i uniesień to już przeżyłeś, natomiast to o czym marzyłeś to mrzonki i czas dorosnąć. Przecież wszyscy dookoła powtarzali, że nie można mieć wszystkiego i myślisz sobie, że może będziesz zdrowszy jeśli zaczniesz tych wszystkich słuchać. I nagle pojawia się ON. Ten ON. Książe. Prawie na białym koniu. Wiadomo, koń i jego rozmiar się liczą. W każdym razie wszystkie elementy układanki zaczynają do siebie pasować. Kręcisz głową z niedowierzaniem, szczypiesz się w policzki, w sutki. Nie śnisz. Jest i stoi. Koń. Książe też. I nawet nie ucieka a uśmiecha się do ciebie. Wow. Albo pojawia się ta ONA. Czytaj dalej Takie tam o uczuciach i docenianiu

O wirtualnej wymianie myśli i po co ja w ogóle tutaj piszę

Cześć z osób znam osobiście, część tylko wirtualnie, kilkoro z Was pewnie jeszcze poznam w realu, a większości zapewne nie. Zdarza mi się rozmawiać z niektórymi przez telefon , choć nie widziałam ich na oczy i może wcale nie zobaczę. Tak zwany real przenika się z wirtualem. Ale przecież istniejecie naprawdę i na dowód tego nie potrzebuję skanu Waszych danych. Czy to tylko erzac „prawdziwych” znajomości? I tu warto zadać pytanie o tę prawdziwość. Czym ona jest? Czytaj dalej O wirtualnej wymianie myśli i po co ja w ogóle tutaj piszę

A kiedyś to było lepiej

czyli ogoliłam sobie cipkę.

„Kiedyś to było lepiej” – mój dziadek tak mawiał i umarł nieszczęśliwy i sfrustrowany. Pewnie z tej zgryzoty i jadu jaki z siebie wylewał. Wciąż słyszę te narzekania od różnych ludzi. „A kiedyś to się ze sobą rozmawiało, a teraz tylko się gapimy w telefony”, „A kiedyś to kobiety nie goliły cipek i pachniały mydłem a nie jakimiś perfumami”, „A kiedyś to się książki czytało a teraz się myśli tylko o pieniądzach”, „A kiedyś to, a kiedyś tamto…”. Czytaj dalej A kiedyś to było lepiej